Trzy Gotyckie Gracje

Jesteśmy autorkami tego bloga. Chciałybyśmy przedstawić naszym czytaczom zarys naszych blogerskich sylwetek. Czytając nasze posty, możecie wyczuć, że nie traktujemy śmiertelnie poważnie tematyki tego blogasia i chcemy, aby nasze postaci również jawiły się Wam jako element tej zabawy.

Emi, czyli posiadaczka bardzo romantycznego imienia - Emilia - jest z wykształcenia historykiem i kulturoznawcą. Na łamach blogasia odpowiada za wszystkie akcenty italskie, francuskie i ogólnie południowo-europejskie. Będzie pisać o kinie i współczesnych odniesieniach do gotycyzmu, jeśli dobrniemy do tego momentu. Nie prowadzi żadnego innego bloga, ale z chęcią, nawet z ukrycia, czytuje cudze. W ogóle dużo czyta i w ten właśnie sposób natrafiła na gotycyzmy, które bawią ją na swój sposób do dziś. Kocha poezję. Niekoniecznie tę recytowaną przy pełni na cmentarzu. Najbardziej interesują ją początki zjawiska i funkcja jaką pełniło w XVIII wieku oraz jego żywotność w czasach nam współczesnych. Jest wielką fanką rekonstrukcji historycznych. Jej zawdzięczacie wszystkie biograficzne i krajoznawcze ciekawostki. Nie ma czarnego kota, ale kocha czarny kolor.

Karolina jest stuprocentowym dziecięciem mroku i damą gotycką. Słucha gotyckich pieśni, uwielbia architekturę średniowiecza i neogotycką. Nosi się wyłącznie na czarno i ma blade lico. Jej doba przypomina raczej dobę nietoperzycy niż ludzkiej istoty. Ma czarnego kota. Nie wierzy co prawda w czary, a czasami lubi wojowniczo poateizować, ale w istocie rzeczy ma w sobie coś z dobrotliwej wiedźmy. Jest odpowiedzialna za treści blogasiowe dotyczące literatury, średniowiecza i architektury. To jej pierwszy blog z prawdziwego zdarzenia, chociaż jest posiadaczką wielu kont w internetach.

Absynt (Absyntowa) to nasz administrator, istota o dobrym sercu, która długo namawiana wzięła w końcu na siebie tę niewdzięczną funkcję. Odpowiedzialna jest za wygląd bloga i ostateczną redakcję wpisów. Poza tym nurza się radośnie we wszystkim co gotyckie, preromantyczne i postgotyckie w historii sztuki. Jej literackim bzikiem są postgotycyzmy XIX wieku i początku XX. Też ma czarnego kota (do kompletu z rudym), lubi czasem posmęcić, uwielbia niesamowitość wszelkiej maści, ale ma też łobuzerski charakterek. Na gotycką damę nie pasuje. Pewnie nie czułaby się najgorzej jako gotycki łotr o ujmującym uroku i fatalnych manierach. Lubi blogować i zgodziła się zaprosić w tym miejscu na swoje dwa blogi, gdzie zresztą możecie poznać ją lepiej: Absyntowy Psot i time is timeless.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz