niedziela, 1 listopada 2015

Czekając na Crimson Peak - subiektywna trójca ulubionych filmów (post)gotyckich

Jak na gotyczki (nie mylić z gotkami, tylko Karolina chadza w sumie po cmentarzach w czarnych sukniach, chociaż wszystkie trzy mamy ewidentne ciągoty do mroków :D) przystało, wracamy ponurą jesienią! Za brak wpisów na blogu odpowiada zbyt słoneczna/zbyt deszczowa pogoda i zbyt niezgrane ze sobą grafiki urlopowe autorek. Czekając na Crimson Peak (i przy okazji na następne wpisy, dziewczęta - przyp. Absynt grożący paluszkiem), który jest rasowym przykładem postgotycyzmów w kinie, przypomniałyśmy sobie filmy, które swoim klimatem i częściowo tematyką nawiązują do gotycyzmu (Emilia - "Byłam na filmie. Taki sobie ogólnie, ale wizualnie smakowity", Karolina - "Fajne, fajne. Polecam", Absynt - jeszcze nie był, ale będzie). Od samego początku zakładałyśmy, że nie będziemy pisać jedynie o klasycznych gotycyzmach, powieści gotyckiej, ale też o wszystkim, co można wrzucić do worka z napisem 'gotyckość'. Poza samym klasycznym nurtem, poza naśladownictwami w późniejszych okresach, wyrazistymi nawiązaniami, modyfikacjami motywów w literaturze gotycyzm wywarł przede wszystkim wpływ na wyobraźnię masową (czyli filmy!).  Bez gotycyzymu nie byłoby współczesnych horrorów.



Uwaga! Dzisiejszy wpis nie będzie prezentacją ekranizacji gotyckiej klasyki, bo na pewno będziemy się nad nimi pastwić pochylać przy innych okazjach. Oto filmy, które najchętniej oglądałybyśmy każdej mglistej jesieni. Wybór odbył się drogą konsultacji społecznych: najpierw ustaliłyśmy, jakie filmy zna każda z nas, a potem wybrałyśmy spośród powtarzających się tytułów trzy, które z pewnych powodów uznałyśmy za istotne i które nie są jakimiś trudnymi do znalezienia niszowcami. Kolejność przypadkowa.

1. Gothic, reż. Ken Russell, 1986/7 - prawdziwa gorączka romantyzmu i gotowany szpinak


Wybrałyśmy ten film ze względu na sposób, w jaki pokazał, jak gotycyzm wpłynął na tak ważny dla kultury w późniejszym okresie romantyzm.

Romantyzm wziął sobie z gotycyzmu to, co najbardziej introwertyczne, skupione na emocjach i wypluł twory obdarte już zupełnie z racjonalności. Gotycyzm nigdy do końca nie zerwał z rozumem, a być może nawet był jego dekadencką, "wynaturzoną" inkarnacją w świecie kultury. Za przemyślaną, a z czasem tendencyjną już mozaiką średniowiecznych lochów i ekscentrycznych łotrów kryła się jednak uzależniająca, upajająca magia. Jeszcze długo oskarżano gotyckie księgi o demoralizację i psucie młodzieży. W Gothic Byron stwierdza właśnie mniej więcej taki stan rzeczy: gotycyzm "popsuł" romantyków jeszcze, gdy byli bardzo młodzi, skaził umysły i wyzwolił dzikość, która najdobitniej da o sobie znać w romantycznej frenezji, ale przejawiać się będzie również w psychicznym zapętleniu, obezwładniającej żądzy pogrążania się we własnym świecie wizji, jedynym sposobie na gaszenie emocjonalnych pożarów.






"Gdyby na lekcjach polskiego ktoś odważył się zaprezentować ten film, romantyzm na pewno zainteresowałby dzieciaki. Jak na dzisiejsze czasy nie jest specjalnie demoralizujący, a przynajmniej nie bardziej niż prawdziwa twórczość romantyków, która nie ograniczała się do modłów za ojczyznę." - Karolina

"Przyznaję, że film ten był dla mnie przede wszystkim rozrywką, jednak da się z tej opowieści wyciągnąć treści (ależ rym, Emi! czy to wpływ Byrona czy Percy'ego? - przyp. Absynt), które zostają z człowiekiem na dłużej." - Emilia

"Natrafiłam na ten film zupełnie przypadkiem, chociaż reżysera (i aktorów) doskonale kojarzę. Nie jest mi też obcy, ba, jest mi niezmiernie bliski temat biografii Mary Shelley, jednak to nie jest dzieło, na które można się powołać badając losy pisarki. Jak nietrudno się domyślić, ta autorska wizja pamiętnego lata, gdy powstawał Frankenstein raczej nie powinna uchodzić za kino biograficzne. Film okazał się dla mnie jednak zaskakująco przyjemny w odbiorze."  - Absynt

Gothic to szalona, ekscentryczna, ale jednocześnie pełna prawdziwych emocji podróż przez świat wyobrażeń i onirycznych przeżyć Mary Shelley (z czasów zanim napisała jedno z największych dzieł literatury), demonicznego Byrona (z czasów zanim zeszło mu się jako bohaterowi greckiej walki o niepodległość) i pełnego życia Percy'ego, który jak wiemy też umrze młodo i na zawsze stanie się legendą. Efekty specjalne w tym filmie, jak to bywa w dziełkach tej epoki kinematografii, najlepsze lata mają już za sobą, ale nie odbierają mu wdzięku, a wręcz podkręcają "psychodeliczny" klimat. Gotycyzm to surowy wdzięk rozkładającego się opactwa i szaleństwo wyobraźni. Tu gotycki klimacik robią oniryczne wizje bohaterów, złowieszczy ekscentryzm Byrona i oczywiście, również (być może nieświętej, a na pewno nieświeżej pamięci) okolicznościowy trup. Pierwsze skrzypce gra jednak kobieta, która nie jest tendencyjnie po gotycku niewinnością w opałach, ale odważną i wrażliwą myślicielką.



(dla chętnych - ciekawostka: poszukajcie w filmie gotowanego szpinaku, tak się kiedyś robiło efekty specjalne w gotyckich kryptach...)

2. Bram Stoker's Dracula, reż. F. F. Coppola, 1992 - falujące biusty na cmentarzu i operowa nieskromność





Wybrałyśmy ten film jako, naszym zdaniem, najlepszą ekranizację najsłynniejszej postgotyckiej powieści oraz najpiękniejszą realizację wątku wampirycznego w kinie.


Istnieje w kulturze coś takiego, jak gotyckość wizualna, pewien skrót gotycki, gotycki sztafażyk. Nie potrzeba wcale zanurzać się w klasyce literackiej gatunku, żeby z pamięci wyrecytować te wszystkie cmentarze, zamczyska, ponure sylwetki egotycznych łotrów i omdlewające panie w przezroczystych koszulach nocnych (dodatek późniejszy). W wydaniu F. F. Coppoli mamy to wszystko podane z operowym rozmachem, w sosie z rozczulającego, malowniczego kiczu, który nie starzeje się tak, jak zwykłe efekty specjalne. Zapadające w pamięć, spektakularne kostiumy łączą się tu z wyśmienitą muzyką Kilara, której mogłabym słuchać całymi godzinami, świetną scenografią i apetycznymi paniami. Na dobrą sprawę to nieistotne, że przy okazji film jest ekranizacją postgotyckiej powieści, bo sam jest lśniącą kolorami, ornamentowaną bogato perełką gotyckości.


"Stosunek reżysera do ekranizowanej powieści jest bardzo ciekawy. Mamy wyraźną sugestię już w tytule, że robił film na podstawie książki, a nie wcześniejszych filmów, chociaż ewidentnie rozminął się i z duchem i z literą literackiego pierwowzoru. Zmiany fabularne w przypadku ekranizacji są zawsze do przyjęcia, w różnym stopniu, ale jednak, inaczej po co ekranizować książki? Tu jednak przeobrażeniu uległa wymowa całości. Otrzymaliśmy opowieść o miłości i o ocaleniu duszy, strasznie staroświecki temat, który bez tej całej kiczowatej otoczki zabrzmiałby niezwykle powierzchownie, a tak tchnie jakąś przedwieczną uniwersalnością, jak pieśń operowa właśnie. Tymczasem powieść, no, cóż, nie pozostawia złudzeń co do schematu zły łotr (wampir) i jego pogromcy plus niewinne, uwikłane w sprawę piękności." - Karolina 

"Dracula nie nurza się w postmodernie i nie znajdziemy tu dowcipnych, chociaż dość tanich chwytów typowych dla współczesnego kina, gdzie robi się wycieczki po sztuce, literaturze, a już zwłaszcza kinematografii i puszcza oko do widza. Nie da się jednak nie docenić ducha erudycji, który unosi się nad tym filmem. Mamy tu nie tylko literaturę, ale też i kino ("naiwne" sekwencje bitwy, animacja, przyspieszony ruch, nawiązania do kina niemego i klasycznych horrorów)." - Absynt

"Dwa słowa: Gary Oldman." - Emilia


Historię wszyscy w sumie znają, nawet jeśli nie czytali powieści ani nie widzieli ani jednego filmu ze specyficznie uzębionym hrabią. To przykład prawdziwej, starej arystokracji wśród wampirów. Tematu, za który Coppola wziął się ze staroświecką gracją. Film jest niezwykle barwny, malowniczy. Zazwyczaj gotyckość widzimy tendencyjnie w odcieniach czerni ("Pamiętam szok, jakiego doznałam, gdy okazało się, rzecz zupełnie oczywista, że wnętrza domu rodziny Addamsów ze starych odcinków są kolorowe" - Emilia), tak naprawdę te wszystkie ponure mroki nie oddają ducha gotyckich opowieści, gdzie piękno miesza się z groteską, erotyzm ze strachem i zamiłowanie do urokliwego detalu z uwielbieniem dla ponurej, surowej wzniosłości. Dracula świetnie oddaje tę żywotność grozy typu gotyckiego.


3.Nosferatu: Phantom der Nacht, reż. W. Herzog, 1979 - Friedrich i seksy


Wybrałyśmy ten film ze względu na to, że jest tworem pokazującym, że gotycyzm wyspiarski miał brata na kontynencie (tak naprawdę było ich kilku, ale to niemiecki preromantyzm zasilił kulturę z równym impetem, co wpływy gotyckie).

Gotycyzm narodził się w Anglii i w jakiś sposób jest wybitnie wyspiarskim nurtem, w kulturze niemieckiej za to wykwitła gotyckość jako preromantyczne klimaty. Potem rozwijała się dalej w romantycznej już otoczce. Co z tego wynika? Charakterystyczny dla tego naładowanego gotyckością preromantyzmu jest zachwyt nad groźną, ale przy tym piękną przyrodą, który przeniknie do romantyzmu w sztuce. Mistrzem nad mistrzami w tym fachu był Caspar David Friedrich i właśnie obrazy tego pana wybitnie wpłynęły na estetykę dzieła Herzoga. Mamy tu więc jako tło wąpierzowatych opowieści spokojną, przytulną, chociaż zamyśloną atmosferę niemieckiego miasteczka  wymieszaną z widokami gór, opuszczonych ruin, nieba i morza i skontrastowaną z wizją zarazy. Draculę Herzog odczytał akcentując subtelnie erotyzm, co jest charakterystyczną cechą jego filmu. I tym oto sposobem otrzymaliśmy gotyckość przyprawioną, z dużym smakiem, zmysłowością i przy tym bardzo melancholijną.



"Piękny i nastrojowy film. Niektóre sceny na długo zapadają w pamięć" - Karolina

"Ekspresjonizm niemiecki namalowany pędzlem Friedricha. Wyciszony, jakby przysypany piaskiem. Powstała smutna opowieść o poświęceniu i podstawowych ludzkich lękach. Dodatkowo mamy tu silną postać kobiecą, ale nie jest to typowy dla dzisiejszego kina zabieg, gdy bohaterka bierze giwerę i pierze po pysku. Bardzo interesujący film". - Emilia

"Pamiętam, że na zajęciach z filmoznawstwa jedna z koleżanek przedstawiła ten film jako materiał do omówienia. Pani prowadząca zajęcia, jakkolwiek znakomity filmoznawca, wydała mi się olać temat, gdy orzekła: Ale co tu jest ciekawego w tym filmie? Podsumowała krótko, że to po prostu remake doskonałego niemego pierwowzoru i poza szczurami nie ma tu nic. Kompletnie się z tym nie zgadzam. Jest tu duch germańskiego gotycyzmu, a właściwie preromantyzmu i romantyzmu." - Absynt



To drugi film wampiryczny w naszym zestawieniu, ale nie mogłyśmy się powstrzymać. Jest po prostu niezwykle piękny wizualnie. Kiedyś być może poświęcimy chwilę na przyjrzenie się relacji wątków wampirycznych i gotyckich.

To tyle na dziś.
Macie jakieś ciekawe typy filmów z wątkami postgotyckimi?
Zapraszamy do komentowania!