piątek, 17 kwietnia 2015

Mroczne truskaweczki, czyli o gotyckiej miłości do średniowieczności oraz skąd się wzięła nazwa bloga

Dziś pospacerujemy po neogotyku fantazyjnym, jeszcze bardziej fantazyjnym i tym poważniejszym, a zaczniemy w połowie XVIII wieku, gdy ważyły się losy umiłowania średniowieczności. Do walki o uwagę współczesnych stanęli James MacPherson i Horace Walpole. Każdy ze swoją wizją Średniowiecza.

Paul Sandby, South Front of Strawberry Hill, 1769 , akwarela

 
Jak podaje ciocia Wiki, angielskie Strawberry Hill to Truskawkowe Wzgórze i nazwa ta odnosi się obecnie do części Richmond upon Thames, dzielnicy Londynu. Swego czasu w Twickenham powstała specyficzna rezydencja Horacego Walpole. Przebudował on w 1750 roku rodową siedzibę w neogotyckim stylu i dziś właśnie zajmiemy się architekturą, nad którą unosi się duch gotycyzmów.

Miłość Średniowiecza w Czasach Rozumu

James MacPherson wydał w 1760 roku rzekomy przekład słynnych Pieśni Osjana. Oczywiście, nie istniał celtycki oryginał i żaden dawny bard nie angażował w to dzieło swoich poetyckich talentów, ale mistyfikacja udała się wyśmienicie. Przez Wielką Brytanię przetoczyła się wielka dyskusja, w której wzięły udział najtęższe umysły, a w Europie wkrótce rozszalała się celtycka burza. W dramie maczali swe pióra najwybitniejsi przedstawiciele Epoki Rozumu, tacy, jak Samuel Johnson czy David Hume. Co ich, piewców racjonalnego XVIII stulecia, tak podnieciło w średniowiecznym zabytku literatury? Odpowiedź nie jest prosta. Relacja między gotycyzmem i uogólnioną miłością do średniowieczności w XVIII i potem XIX wieku zasługuje na osobny wpis. W tym miejscu warto wspomnieć o dwóch rzeczach: o fali osjanizmu, która zapoczątkowała modę na średniowieczność i o tym, że gotycyzm do pewnego stopnia był reakcją na celtyckość.

portret Jamesa MacPhersona, źródło
W połowie XVIII wieku, czyli znacznie wcześniej niż mogłoby się wydawać, zaczął drżeć w posadach wielki gmach antycznych ideałów kultury europejskiej. Nie wnikajmy tu w to do jakiego stopnia to gmaszysko było budowlą niemożliwą, antykiem urojonym. Istotne, że obowiązujące przez długi czas podstawowe wzorce, według których tworzono i oceniano sztukę i poezję, zaczęły zwyczajnie nieco męczyć. Śladem tego znużenia jest obecność poszukiwań w przeszłości innej niż antyczna inspiracji. Odnaleziono mniej wysmakowane, ale, według ówczesnych, pełne szczerości aż po ból (całkiem realny, bo pojawiła się moda na emocje, gwałtowność i inne mało antyczne smaczki) Średniowiecze i ..."inną" starożytność. Tematyce odzierania wyimaginowanego świetlistego, czystego i harmonijnego antyku z doskonałości na rzecz "mrocznych", ale interesujących aspektów kultury greckiej i etruskiej poświęcimy jeden z następnych postów. 

portret Horacego Walpole'a pędzla R. Carriery
XVIII wiek wypracował dwa wzorce adaptacji kultury średniowiecznej. Jednym z nich był wspomniany osjanizm, drugim gotycyzm. Gotycy, z H. Walpolem na czele, stanęli naprzeciw zwolenników celtyckiej wizji Średniowiecza, w obu jednak przypadkach postrzegano wymarzoną epokę jako czas dominacji serca nad rozumem. Wyciągnięto jednak inne wnioski. W dziełach inspirowanych mesjanizmem nie brak co prawda namiętności i dramatyzmu, ale płody wyobraźni gotyków były tak krwawe i spektakularnie namiętne, że postawiły wyrazistą granicę "językowi serca", za którą jest już tylko chaos albo kicz.

Siedziba Hrabiego

Ten Hrabia to nie byle kto, to nie hrabia przez małe h, ale Hrabia jedyny w swoim rodzaju. Można go spokojnie potraktować jako ojca założyciela tego szalonego zakonu gotyków, który wywarł piorunujący wpływ na pre- i romantyków. Jego siedziba nie mogła być również byle jaka. Stworzył sobie sanktuarium średniowieczności, które z jednej strony stało się wzorcem dla architektonicznej mody ponad podziałami osjanizm/gotycyzm, a z drugiej spełnić mogło iście gotyckie marzenie o życiu w dziwacznym odosobnieniu od współczesnego świata.

Johann Heinrich Müntz, Strawberry Hill, Twickenham, 1755-1759
Hrabia sam w sobie jest tak zacnym zjawiskiem, że nie ma sensu traktować jego sylwetki pobieżnie i napiszemy o nim więcej już przy okazji wpisów literackich. Dziś przyjrzymy mu się tylko jako... budowniczemu. Postawienie świątyni gotycyzmu, w tym wypadku oznaczające przebudowę starej siedziby, było nie lada wyzwaniem, ale nasz bohater stanął na wysokości zadania. 

Strawberry Hill przed renowacją w 2003 roku, źródło

Paul Sandby, Strawberry Hill from the Southeast, akwarela

Zanim zabrał się za swoje wiekopomne Zamczysko w Otranto, dokonał transformacji rodowej posiadłości w swoje prywatne zamczysko. Styl, który przy okazji "wymyślił" podbił Europę w takim smamym stopniu, co gotycyzmy literackie. Stał się twórcą pierwszej neogotyckiej rezydencji. Powiedzieć rezydencja w tym wypadku to za mało, bo Strawberry Hill to najzwyczajniej w świecie materializacja marzenia o średniowieczności.

źródło

Edward Edwards, Strawberry Hill Gallery, wydane w 1784

John Carter Delt, Strawberry Hill Library, wydane w 1784

Nie znajdziemy tu realnego obrazu historycznego gotyku, który Anglia jak długa i szeroka znała całkiem dobrze, a nawet w czasach Hrabiego zaczęła czule pielęgnować modę na malownicze, sentymentalne ruiny (rymujące się z ówcześnie rozkwitającym nurtem cmentarno-klaszornym w poezji - Young, Gray). Horace postawił sprawę jasno: maswerkowe okna czy wieżyczki służyć miały urealnieniu fantazji o Średniowieczu. Ruiny niespecjalnie go interesowały. Umieścił też w swojej rezydencji specyficzne muzeum, gdzie "wystawiał" osobliwości, co również stało się modą wśród elit w czasach późniejszych. Skoro już o tym, co później, mowa: sławę Strawberry Hill przyćmiła niesamowita Fonthill Abbey, która również ma literackie konteksty rozpięte nad gotyckimi korytarzami i gdzie właściwie autor cudacznej fantazji dokonał przekładu gothic novel na architekturę.

View of the west and north fronts z John Rutter's Delineations of Fonthill (Fonthill Abbey), 1823
Jak już wspomniałyśmy Anglia wcale nie musiała sobie szukać Nowego Średniowiecza i opierać swoich wizji epoki na wyobraźni. Do dyspozycji były ruiny, a poza tym typowo angielski "gotyk" tak naprawdę nie był stylem tylko średniowiecznym i w XVIII wieku miał się zupełnie nieźle. Patrząc na angielskie zabytki średniowieczne możemy dojść do wniosku, że tak naprawdę prawilnego, strzelistego gotyku tu za bardzo nie było. Budowle nie pną się do góry, ale rozciągają horyzontalnie. Jakikolwiek nie byłby ten przetrwały historyczny gotyk angielski, należy zaznaczyć, że stał się drugim, odnoszącym się, na zasadzie ciągłości, do autentycznego Średniowiecza nurtem, na którym wsparł się architektoniczny neogotyk. W 1717 roku, czyli na długo przed realizacją gotyckiego marzenia Hrabiego, inny możny, John Vanburgh zaprojektował sobie siedzibę, która mogłaby uchodzić za neogotycką, gdyby nie ta data! W Wielkiej Brytanii okresy architektoniczne postrzega się inaczej. Klasycznie uważa się, że architektura renesansowa trwała do połowy XVIII wieku i realizacje barokowe wchodzą w jej zakres. Mało tego. Istnieje pojęcie gothic revival, którego znaczenie odnosi się do nieprzerwanego trwania angielskiego gotyku (czasami stosowanie wymiennie do neogotyku). Na bazie tego właśnie stylu, trwającego sobie w najlepsze, gdy istniał równocześnie ów klasyczny architektoniczny renesans angielski, powstało odgałęzienie neogotyku, które można określić jako mniej fantazyjne, a bardziej architektoniczne.

Neogotyckość oswojona

Był wśród neogotyckich architektów pan, który szczerze nie znosił cudactw Walpole'a. Żył już w XIX wieku i nazywał się Augustus Welby Pugin. Uważał neogotyckie budowle oparte o inspirację siedzibą Walpole'a za przejaw złego smaku. Za cel postawił sobie przywrócenie właściwego umiłowania autentycznego gotyku wśród współczesnych. Takie osoby jak Pugin wyprowadziły neogotyk z siedzib ekscentrycznych bogaczy i zaszczepiły w narodzie przekonanie, że to styl idealny do publicznych przedsięwzięć. W tym duchu architekt pracował nad kościołami, którymi jako świeżo nawrócony katolik chciał zapełnić Wyspy (nie udało się) i nad gmaszyskiem parlamentu (to udało się jak najbardziej). Neogotycki jest również londyński Law Courts. Neogotyk gmachów publicznych rozlał się po całej Europie. W XIX wieku uznano ten styl za doskonały do realizacji takich przedsięwzięć jak sądy, budynki rządowe, muzea, dworce i szkoły.

Detale architektoniczne gothic revival z Charles Knight's Pictorial Gallery of Arts, 1858

Neogotyk, podlegając różnym mutacjom, rozkwitał w Europie i Stanach Zjednoczonych przybierając lokalne formy oraz płożąc się w dekoratorstwie i sztuce użytkowej. W Wielkiej Brytanii miał swoją odmianę "puginowską", ale też "ruskinowską" (Ruskin swój ideał gotyku widział w budowlach Wenecji). Francja miała Viollet-le-Duca. W odniesieniu do XIX stulecia mówi się też o wiktoriańskim gotyku, który dziś kojarzymy z wiktoriańską powieścią grozy, bo taki sobie z kolei w XX wieku wymyślili landszafcik twórcy filmowi do niej nawiązujący. Przetworzono również gotyckie wzorce w stali i drewnie (Jigsaw Gothic, Carpenter Gothic). Wybór drewna  jest charakterystyczną cechą fantastycznego, przytulnego neogotyku amerykańskiego. W Stanach Zjednoczonych powstał też Collegiate Gothic kojarzony z campusami uniwersyteckimi. Neogotyk  znalazł się również w Australii, Rosji, Ameryce Południowej... Na ziemiach polskich również znajdziemy liczne przykłady realizacji założeń tego nurtu, nie tylko w najdawniejszej postaci, ale również w ciągu ewolucji form. Każda z tych odmian zasługuje na osobny wpis i mamy zamiar się nimi zająć w ramach architektonicznej serii na tym blogu.

amerykańska odmiana neogotyku

Teraz już wiecie skąd tytuł bloga - musiałyśmy mieć swoją "rodową" siedzibę. Niestety, jako adres była niemożliwa do zagarnięcia (i nas to nie dziwi), ale nie wyobrażamy sobie startować z gotycyzmami z innego portu niż z rezydencji Hrabiego.

źródła:
http://www.telegraph.co.uk/culture/art/art-features/7376172/Horace-Walpole-and-Strawberry-Hill-stairway-to-a-thousand-horrors.html
The Cambridge Companion to English Literature 1740–1830, Cambridge: Cambridge University Press, 2004
George E. Haggerty, Queering Horace Walpole, 2006
George E. Haggerty, Horace Walpole's Letters: Masculinity and Friendship in the Eighteenth Century
John Murray, Horace Walpole: The Great Outsider, Londyn 1996
The Encyclopedia of Romantic Literature: A - G., Tom 1 pod redakcją Frederick Burwick
Wilfred Koch, Style w architekturze. Warszawa, 2009

4 komentarze:

  1. o strawberry hill slyszalam pierwszy raz w ogólniaku i po powrocie z lekcji pobiegłam sprawdzić jak wyglądał i byłam okrutnie nim zawiedziona. Chociaż na rycinach wnętrza prezentuja sie super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to podobnie jak ja! Wyobrażałam sobie coś właśnie raczej w stylu Fonthill Abbey, a tu taki bieluśki dworek :D Bardziej przypomina zamek księżniczki niż gotyckie lochy, no, ale cóż... W czasach świetności musiał jednak robić odpowiednie wrażenie, był takim eskapistycznym portalem i Walpole ujawnił nim zmysł konsekwencji w kreowaniu swojego gotyckiego wizerunku ;)

      Usuń
  2. Już zawsze będę się wahać przy próbach datowanie neogotyku.
    Ogólnie bardzo ciekawy temat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znawcą architektury na tym blogu jest Karolina i zrobiła mi w trakcie przygotowywania wpisu pewien test na znajomość neogotyku. Muszę przyznać, że przed nim nie wiedziałam zbyt wiele o istnieniu tradycji przetrwałego gotyku architektonicznego i oczywiście, pomyliłam daty :D

      Usuń