wtorek, 3 marca 2015

Wstępnie występnie

Postanowiłyśmy pisać o rzeczach, a jakże, mrocznych i tajemniczych. Ten blog będzie dla nas trochę jak powrót do dzieciństwa, więc nie dziwcie się, że nie będziemy ukrywać, gdy będziemy się świetnie bawić. Uzbrojone w lubiące lekki dreszczyk ironii pióro pani Absynt, czujemy, że możemy zanurkować w tej tematyce bez obaw. Obecnie nasze zainteresowanie gotycyzmami przeszło raczej w starczą fazę nostalgii. Niemniej mamy zamiar przyjrzeć się im bliżej, podręczyć je trochę, może nie zawsze pisać poważnie, ale uznając powagę tematu. Bo gotycyzmy to nie byle co. To nie jakieś tam czarne firanki i wycia do księżyca, ale kawał soczystej (chociaż dziś już miejscami niestrawnej) literatury. Co mamy na myśli? Otóż to, że gotycyzmy literackie nie były tylko czytadłami dla spragnionej "książek zbójeckich" młodzieży, nie były też tylko chwilową, ekscentryczną modą. Wpłynęły znacząco na kształt sztuki i innych przejawów kultury i na dobrą sprawę z prapraprawnuczętami estetyki, motywów i bohaterów gotyckich mamy do czynienia również i w XXI stuleciu.

ilustracja do The Mysteries of Udolpho

Przede wszystkim interesują nas jednak dwa aspekty sprawy. Po pierwsze, "rebeliancka" siła gotycyzmów, której ziarno paradoksalnie zostało zasiane w cieplarnianym otoczeniu arystokratycznych pałaców, a nie, jak można by się spodziewać, wśród mas uciśnionych. Po drugie, to jak rozsadzają zdawałoby się jasny i przejrzysty obraz epoki, którą często próbuje się przedstawiać jako racjonalny i pastelowy monolit. Gotycyzmy zresztą to nie tylko literatura. W pierwszej kolejności to ekscentryczna architektura, o której napiszemy dwa słowa w następnym wpisie. Marzenie o średniowieczności naszkicowało bajkowe mury Strawberry Hill i posłało mrocznego całusa "pastelowemu" wiekowi Rozumu już w połowie stulecia.


Horace Walpole w Strawberry Hill

Koncepcja tego bloga jest już wiekowa, chociaż sam pomysł, żeby go założyć pojawił się niedawno. Pewnego zimnego, jesiennego wieczoru siedziałyśmy w lokalu o hedonistycznym przeznaczeniu i  o, a jakże, gotyckich murach. Gotyk co prawda był na dotyk, czyli mieszczański, a nie prawilnie mroczny, ale nasze umysły pogrążone były w melancholii. Wpadłyśmy w dość ponury, ale wkrótce wojowniczy nastrój. Rozmowa dotyczyła tego, jak łatwo wpaść w stereotypy dotyczące epok czy kultur. Jako przykład któraś wymieniła właśnie wiek osiemnasty: że nawet w szkołach przedstawia się go przede wszystkim jako wiek dominacji racjonalizmu, rokoko, czasami dorzuca się sentymentalizm i człowiek wychodzi przekonany, że różowe sukienki, ciastka i od biedy, nieco Woltera, to cała epoka. Oczywiście, każdy kto interesuje się tym okresem w historii wie, że to bardzo niedokładny obraz. To prawda, że osiemnaste stulecie jak żadna poprzednia epoka ukochało sobie racjonalizm i nazywanie go epoką Rozumu nie jest nadużyciem. I owszem, znajdziemy tu subtelne, wdzięczne rokoko, wysublimowany na przemian majestatyczny i wyciszony klasycyzm oraz uczuciowy, pełen życzliwości dla drobnych przejawów życia sentymentalizm. Nie jest jednak aż tak "różowo", a nawet pastelowo, jakby się mogło pozornie wydawać. Już w połowie wieku za Rozumem postępuje cień. Na długo przed Wielką Rewolucją, której kosa kosić będzie pełnych subtelnego poczucia smaku arystokratów, pojawi się krwawe widmo w ponurym zamczysku.


Susanna Duncombe, ilustracja do The Castle of Otranto

Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że osoby interesujące się epoką wiedzą co i jak. Nie jest naszym celem nikogo tu oświecać (heheheh). Pomysł, żeby założyć bloga, na którym pisałybyśmy o mrocznym XVIII wieku (z małymi wycieczkami w wiek XIX) wziął się raczej stąd, że czujemy niedosyt takiej tematyki na stronach poświęconych tej epoce. Tak, jak osoby zajmujące się rekonstrukcjami stojów walczą ze stereotypami "różowego stulecia", tak my postanowiłyśmy zawalczyć przede wszystkim przeciw postrzeganiu go jako zdominowanego w zupełności przez racjonalizm i umiarkowanie. Wszystko to, co nie pasuje do takiej wizji XVIII stulecia ulega we współczesnym powszechnym odbiorze marginalizacji i niezgodne jest ze stanem rzeczywistym. Gotycyzmy były przejawem buntu, ale stanowiły jednocześnie alternatywę dla tego, przeciw czemu się buntowały. Nie były tylko ekscentryczną zabaweczką znudzonych warstw wyższych, chociaż wszystko zaczęło się, między innymi, dzięki pewnemu niesamowitemu hrabiemu, który powiedział „Ten świat jest komedią dla tych co myślą, a tragedią dla tych co czują”. Postanowiłyśmy uczynić z jego słów motto naszego bloga, bo najlepiej oddaje istotę gotycyzmu.